Shakespeare, Romeo i Julia

BENWOLIO Idźmy, panowie; zadzwońmy, a potem Ostro już tylko
reklama sms polećmy się nogom. ROMEO Niech trzpioty łechcą nieczułą posadzkę! Pochodni dla mnie! bom ja dziś skazany, Jak ów pachołek, co świeci swej pani, Stać nieruchomie i martwym być widzem. MERKUCJO Stój, jak chcesz, byleś tylko nie stał o to, Co cię tak martwi, a w czym (z całym winnym Uszanowaniem dla twojej miłości), Jak w błocie, widzę, po uszy zagrzązłeś. Nuże, nie palmy świec w dzień. ROMEO Palmyż teraz. Bo noc jest. MERKUCJO Mniemam, panie, że czas tracąc Zarówno psujem świece bez potrzeby, Jak w dzień je paląc.
Przyjmij tę uwagę; Bo w niej pięć razy więcej jest logiki Niż w naszych pięciu zmysłach. ROMEO Uważamy Za rzecz stosowną pójść tam na ten festyn, Chociaż logiki w tym nie ma. MERKUCJO Dlaczego? ROMEO Miałem tej nocy marzenie. MERKUCJO Ja także; ROMEO Cóż ci się śniło? MERKUCJO To, że marzyciele Najczęściej zwykli kłamać. ROMEO Przez sen w łóżku, Gdy w gruncie marzą o rzeczach prawdziwych.



MERKUCJO

Snadź się królowa Mab widziała z tobą;
Ta, co to babi wieszczkom i w postaci
Kobietki mało co większej niż agat
Na wskazującym palcu aldermana,
Ciągniona cugiem drobniuchnych atomów,
Tuż, tuż śpiącemu przeciąga pod nosem.
Szprychy jej wozu z długich nóg pajęczych,
Osłona z lśniących skrzydełek szarańczy;
Sprzężaj z plecionych nitek pajęczyny;
Lejce z wilgotnych księżyca promyków;
Bicz z cienkiej żyłki na świerszcza szkielecie;
A jej forszpanem mała, szara muszka
Przez pół tak wielka jak ów krągły owad,
Co siedzi w palcu leniwej dziewczyny;
Wozem zaś próżny laskowy orzeszek;
Dzieło wiewiórki lub majstra robaka,
Tych z dawien dawna akredytowanych
Stelmachów wieszczek. W takich to przyborach
Co noc harcują po głowach kochanków,
Którzy natenczas marzą o miłości;
Albo po giętkich kolanach dworaków,
Którzy natenczas o ukłonach marzą;
Albo po chudych palcach adwokatów,
Którym się wtedy roją honoraria;
Albo po ustach romansowych damul,
Którym się wtedy marzą pocałunki;
Często atoli Mab na te ostatnie
Zsyła przedwczesne zmarszczki, gdy ich oddech
Za bardzo znajdzie cukrem przesycony.
Czasem też wjeżdża na nos dworakowi:
Wtedy śnią mu się nowe łaski pańskie;
Czasem i księdza plebana odwiedzi,
Gdy ten spokojnie drzemie, i ogonem
Dziesięcinnego wieprza w nos go łechce:
Wtedy mu nowe śnią się beneficja
Czasem wkłusuje na kark żołnierzowi:
Ten wtedy marzy o cięciach i pchnięciach,
O szturmach, breszach , o hiszpańskich klingach
Czy o pucharach, co mają pięć sążni;
Wtem mu zatrąbi w ucho: nasz bohater
Truchleje, zrywa się, klnąc zmawia pacierz
I znów zasypia. Taka jest Mab: ona,
Ona to w nocy zlepia grzywy koniom
I włos ich gładki w szpetne kudły zbija,
Które rozczesać niebezpiecznie; ona
Jest ową zmorą, co na wznak leżące
Dziewczęta dusi i wcześnie je uczy
Dźwigać ciężary, by się z czasem mogły
Zawołanymi stać gospodyniami. Ona to, ona. ROMEO Skończ już, skończ, Merkucjo, Prawisz o niczym.



MERKUCJO

Prawię o marzeniach,
Które w istocie niczym innym nie są
Jak wylęgłymi w chorobliwym mózgu
Dziećmi fantazji; ta zaś jest pierwiastku
Tak subtelnego właśnie jak powietrze;
Bardziej niestała niż wiatr, który już to
Mroźną całuje północ, już to z wstrętem
Rzuca ją, dążąc w objęcia południa.
Shakespeare, Romeo i Julia fragment 280

2008-11-21 13:26:35 



api agencja tłumaczeń warszawa email biuro tłumaczeń angielski biuro tłumaczeń angielski agencja tłumaczeń warszawa lista katalogów seo profim cennik kredyt