Shakespeare, Romeo i Julia |
O! wy sprzeczności niepojęte dziwa! Szorstka miłości! nienawiści tkliwa! Coś narodzone z niczego! Pieszczoto Odpychająca! Poważna pustoto! Szpetny chaosie wdzięków! Ciężki puchu! Jasna mgło! Zimny żarze! Martwy ruchu! Śnie bez snu! Taką to w sobie zawiłość, Taką niełączność łączy moja miłość. Czy się nie śmiejesz? BENWOLIO Nie, płakałbym raczej. ROMEO Nad czym, poczciwa duszo? BENWOLIO Nad uciskiem, Poczciwej duszy twojej. ROMEO A więc strzała Miłości nawet przez odbitkę działa? Dość mi już ciężył mój smutek, ty jego Brzemię powiększasz przewyżką twojego; Współczucie twoje nad moim cierpieniem Nie ulgą, ale nowym jest kamieniem Dla mego serca. Miłość, przyjacielu, To dym, co z parą westchnień się unosi; To żar, co w oku szczęśliwego płonie; Morze łez, w którym nieszczęśliwy tonie. Czymże jest więcej? Istnym amalgamem, Żółcią trawiącą i zbawczym balsamem. Bądź zdrów. Chce odejść. BENWOLIO Zaczekaj! krzywdę byś mi sprawił, Gdybyś mą przyjaźń z kwitkiem tak zostawił. ROMEO Ach! ja nie jestem tu, nie jestem sobą; To nie Romeo, co rozmawia z tobą. BENWOLIO Kogóż to kochasz? mów! ROMEO Przestań mię dręczyć. Mamże wraz jęczyć i mówić? BENWOLIO Nie jęczyć, Tylko mi klucz dać do tego problemu, Kogóż to kochasz? Powiedz. ROMEO Każ choremu Pisać testament: będzież to wezwanie Dobre dla tego, kto jest w tak złym stanie? A więc, kobietę kocham. BENWOLIO Celniem mierzył, Gdym to pomyślał, nimeś mi powierzył. ROMEO Biegle celujesz. I ta, którą kocham, Jest piękna. BENWOLIO W piękny cel trafić najłatwiej. ROMEO A właśnieś chybił. Niczym tu kołczany Kupida; ona ma naturę Diany; Pod twardą zbroją wstydliwości swojej Grotów miłości wcale się nie boi; Szydzi z nawału zaklęć oblężniczych; Odpiera szturmy spojrzeń napastniczych; Nawet jej złota wszechwładztwo nie zjedna. Bogata w wdzięki, w tym jedynie biedna, Że kiedy umrze, do grobu z nią zstąpi Całe bogactwo, którego tak skąpi. Shakespeare, Romeo i Julia fragment 120 |
| 2008-11-21 13:26:35 |