Prus Lalka, Tom 2 rozdział 10 |
PAMIĘTNIK STAREGO SUBIEKTA
"Jednego wieczora, zaraz po ósmej, poszedłem do tych tłumacz przysięgły warszawa pań. Pani Stawska swoim zwyczajem w ostatnim pokoju odrabiała lekcje z jakimiś panienkami, a pani Misiewiczowa z Helunią. znowu swoim zwyczajem siedziały w oknie. Nie rozumiem, co mogły widzieć po nocy, ale że ich wszyscy widzieli, to pewne. Nawet przysiągłbym, że pani baronowa w jednym ze swoich nieoświetlonych okien siedzi z lornetą i penetruje pierwsze piętro, bo rolety jak zwykle nie były zasunięte. Cofnąłem się tedy za firankę, ażeby choć mnie ta poczwara nie widziała, i prosto z mostu pytam pani Misiewiczowej: - Bez obrazy pani dobrodziejki, dlaczego panie tak ciągle siedzicie w oknach?. To niedobrze. - Ja się cugów nie boję - odparła szanowna dama - a mam w tym wielką przyjemność. Bo imaginuj sobie pan, co Helunia odkryła. Czasami okna bywają w takim porządku oświetlone, że układa się z nich jakby abecadło. Heluniu! - zwróciła się do dziecka - a nie ma tam jakiej literki?. - Jest, babciu, i nawet dwie. Jest H i jest T. - Prawda! - potwierdziła staruszka. - Jest H i jest T. Niechże pan spojrzy. Spojrzałem. Istotnie, naprzeciw nas były oświetlone dwa okna na trzecim piętrze, trzy na drugim i dwa na pierwszym w taki sposób, że tworzyły znak: H Zaś w tylnej oficynie pięć okien trzeciego piętra, jedno drugiego, jedno pierwszego i jedno na parterze, również oświetlone, tworzyły znak: T - Przez te okna, panie - mówiła babcia - (choć rzadko układają się z nich literki) Helunia nabrała ciekawości do abecadła, a i teraz jeszcze bawi się najlepiej, jeżeli potrafi, złożyć z oświetlonych okien jakąś formę. Dlatego nawet nie zapuszczamy rolek wieczorem. Wzruszyłem ramionami, bo i jakże tu bronić dziewczynce, ażeby wyglądała oknem, jeżeli się ona tym tak ładnie bawi! - Jak tu nie wyglądać oknem - westchnęła pani Misiewiczowa - kiedy to nasza jedyna przyjemność. Prus Lalka, Tom 2 rozdział 10 tłumacz przysięgły warszawa fragment 20 |
| 2008-11-07 18:33:07 |