Prus Lalka, Tom 1 rozdział 11 |
Pani Meliton przypatrzyła mu się ciekawie i kiwając głową, mruknęła :
- Szkoda pana.
- Dlaczegóż to, jeżeli łaska?.
- tłumacz polski Szkoda pana - powtórzyła. - Sama jestem kobietą i wiem, że kobiet nie zdobywa się ofiarami, tylko siłą. - Czy tak? - Siłą piękności, zdrowia, pieniędzy. - Rozumu. - wtrącił Wokulski jej tonem. - Rozumu nie tyle, prędzej pięści - dodała pani Meliton z szyderczym uśmiechem. - Znam dobrze moją płeć i nieraz miałam okazję litować się nad naiwnością męską. - Dla mnie niech pani sobie nie zadaje tego trudu. - Myślisz pan, że nie będzie potrzebny? - spytała patrząc mu w oczy. - Łaskawa pani - odparł Wokulski - jeżeli panna Izabela jest taką, jak mi się wydaje, to może mnie kiedyś oceni. A jeżeli nią nie jest, zawsze będę miał czas rozczarować się. - Zrób to wcześniej, panie Wokulski, zrób wcześnie; - rzekła podnosząc się z fotelu. - Bo wierz mi, łatwiej wyrzucić tysiące rubli z kieszeni aniżeli jedno przywiązanie z serca. Szczególniej, gdy się już zagnieździ. A nie zapomnij pan - dodała - dobrze umieścić mój kapitalik. Nie darłbyś paru tysięcy, gdybyś wiedział, jak ciężko nieraz trzeba na nie pracować. W maju i czerwcu wizyty pani Meliton stały się częstszymi, ku zmartwieniu Rzeckiego, który podejrzewał spisek. I nie mylił się. Prus Lalka, Tom 1 rozdział 11 tłumacz polski fragment 60 |
| 2008-11-07 17:00:38 |