PAN TADEUSZ, KSIĘGA DZIESIĄTA

Znowu deszcz ciszej szumi, grom na chwilę uśnie; Znowu wzbudzi się, ryknie i znów wodą chluśnie. Aż się uspokoiło wszystko; tylko drzewa Szumią około domu i szemrze ulewa. W takim dniu pożądany był czas najburzliwszy; Bo nawałnica, boju plac mrokiem okrywszy, Zalała drogi, mosty zerwała na rzece, Z folwarku niedostępną zrobiła fortecę. O tym więc, co się działo w obozie Soplicy, Dziś nie mogła rozejść się wieść po okolicy, A właśnie zawisł szlachty los od tajemnicy. W izbie Sędziego ważne toczą się narady; Bernardyn leżał w łóżku, zmordowany, blady I skrwawiony, lecz całkiem zdrowy na umyśle, Daje rozkazy, Sędzia wypełnia je
tłumacz niemiecki ściśle. Prosi Podkomorzego, przyzywa Klucznika, Każe przywieść Rykowa, potem drzwi zamyka.
Godzinę całą trwały tajemne rozmowy,
Aż je przerwał kapitan Ryków tymi słowy,
Rzucając na stół kiesę ciężką dukatami:
"Państwo Lachy, już jest ta gadka między wami,
Że każdy Moskal złodziej; powiedźcież, kto spyta;
Że znaliście Moskala, który zwan Nikita
Nikitycz Ryków, rotny kapitan, miał osim
Medalów i trzy krzyże, to pamiętać prosim.
Ten medal za Oczaków, ten za Izmaiłów,
Ten za bitwę pod Nowi, ten za Prejsiż-Iłów,
Tamten za Korsakowa sławną rejteradę
Spod Zurich; a miał także i za męstwo szpadę,
Także od Feldmarszałka trzy zadowolnienia,
Dwie pochwały cesarskie i cztery wspomnienia,
Wszystko na piśmie"
"Ale, ale, Kapitanie,
Przerwał Robak, i cóż się tedy z nami stanie,
Jeśli nie chcesz zgodzić się; wszakże dałeś słowo
Załatwić tę rzecz". "Prawda, słowo dam na nowo, Rzecze Ryków, ot słowo! Co po waszej zgubie? Ja człek poczciwy, ja was, Państwo Lachy, lubię, Że wy ludzie weseli, dobrzy do wypitki, I także ludzie śmiali, dobrzy do wybitki. U nas ruskie przysłowie: Kto na wozie jedzie, Bywa często pod wozem; kto dzisiaj na przedzie, Jutro w tyle; dziś bijesz, jutro ciebie biją; Czy o to gniew? tak u nas po żołniersku żyją.
Skąd by się człowiekowi tyle złości wzięło
Gniewać się o przegranę! Oczakowskie dzieło
Było krwawe, pod Zurich zbili nam piechotę,
Pod Austerlicem całą utraciłem rotę;
A pierwej wasz Kościuszko pod Racławicami -
Byłem sierżantem - wysiekł mój pluton kosami. I cóż stąd? to ja znowu u Maciejowiców Zabiłem własnym sztykiem dwóch dzielnych szlachciców, Jeden był Mokronowski, szedł z kosą przed frontem I kanonijerowi uciął rękę z lontem.
Oj! wy Lachy! Ojczyzna! ja to wszystko czuję,
Ja Ryków; car tak każe, a ja was żałuję,
Co nam do Lachów? Niechaj Moskwa dla Moskala,
Polska dla Lacha; ale cóż? car nie pozwala!"
Sędzia mu na to rzecze: "Panie Kapitanie,
Żeś człek poczciwy, wiedzą to wszyscy ziemianie,
U których na kwaterach stałeś od lat wielu;
Za ten dar nie gniewaj się, dobry przyjacielu,
Nie chcieliśmy cię skrzywdzić; te oto dukaty
Śmieliśmy złożyć wiedząc, żeś człek niebogaty".

"Ach, jegry! wołał Ryków, cała rota skłuta!
Moja rota! a wszystko z winy tego Płuta!
On komendant, on za to przed carem odpowie,
A wy te grosze sobie zabierzcie, Panowie,
U mnie jest kapitański mój żołd lada jaki,
A dosyć mnie na ponczyk i lulkę tabaki. A was lubię, że z wami sobie zjem, popiję, Pohulam, pogawędzę, i tak sobie żyję; Otóż ja was obronię, i jak będzie śledztwo, Słowo uczciwe, że dam za wami świadectwo. Powiemy, że my przyszli tu z wizytą, pili Sobie, tańczyli, trochę sobie podchmielili, A Płut przypadkiem ognia zakomenderował, Bitwa! i batalijon tak jakoś zmarnował. Wy, Pany, tylko śledztwo pomazujcie złotem, Będzie kręcić się. Ale teraz powiem o tem,
Co już mówiłem temu szlachcicu, co długi
Ma rapier, że Płut pierwszy komendant, ja drugi:
Płut został żywy, może on wam zagiąć kruczka
Takiego, że zginiecie, bo to chytra sztuczka;
Trzeba mu gębę zatkać bankowym papierem. No i cóż, Panie szlachcic, ty z długim rapierem, Czy już byłeś u Płuta? czyś się z nim naradził?" Gerwazy obejrzał się, łysinę pogładził, Kiwnął niedbale ręką, jak gdyby znać dawał, Że już wszystko załatwił. - Lecz Ryków nastawał:
"Cóż, czy Płut będzie milczeć, czy słowem zaręczył?"
Klucznik zły, że go Ryków pytaniami dręczył,
Poważnie palec wielki ku ziemi naginał,
A potem machnął ręką, jak gdyby przecinał
Dalszą rozmowę, i rzekł: "Klnę się Scyzorykiem,
Że Płut nie wyda! gadać już nie będzie z nikim!"
Potem dłonie opuścił i palcami chrząsnął,
Jak gdyby tajemnicę całą z rąk wytrząsnął.
PAN TADEUSZ, KSIĘGA DZIESIĄTA tłumacz niemiecki fragment 40

2008-11-11 16:05:57 



płatności sms wysyłanie sms sms z internetu premium sms premium sms tłumacz angielski tłumaczenia ustne chwilówki