Krasicki, Oszczędność

Nieustannie powtarzał, co rano przykazał, Co dzień nowe rozkazy i pisał, i mazał. Do gumien, obór, stodół porozsyłał sługi, Chodził rano i wieczór, gdzie orały pługi. Jedne zyski wyprosił, a drugie wyfukał; Zwiózł wcześnie, przedał dobrze i kupca oszukał. Rok się skończył, perceptę gdy z ekspensą liczył, Poszedł handel z intratą i jeszcze pożyczył”. „To pewnie były zbytki?” „Źle
tłumaczenia ustne jadł, źle się nosił”. „Pewnie w święta?” „I to nie, w dom gości nie prosił”. „Może jejmość?” „Ta zawżdy siedziała nad przędzą, Przy niej kapłony tuczą i pieczenie wędzą”. „Cóż tę stratę przyniosło?” „Szelągi i grosze. Nie znał się na nich, dawał, upuszczał po trosze, Zrobiły się z nich złote, tynfy i talary: I tak za małe fraszki, za drobne towary Wyszła suma; a ten, co poddanych uciskał, Pracując stracił jeszcze, zamiast co by zyskał. Nie tak czynił pan Michał”. „Jakże?” „Ale proszę, Proszę mi nie przeszkadzać. Znał pan Michał grosze, Znał szelągi”. „Któż nie zna?” „Ale nie, nie znacie; Nie jest to znać, kto małej nie zabiega stracie.
Pan Michał, nim dał szeląg, pierwej się zatrzymał,
Obejźrzał go dwa razy, a chociaż się zżymał,
Choć już rękę wyciągnął, nazad w kieszeń schował:
Został szeląg z drugimi, w grosz się porachował,
Przyszło więcej, woreczek coraz się dął spory,
Aż na koniec z woreczka zrobiły się wory. Pierwszy szeląg schowany, co się w grosz pomnożył, Ten grunt milijonowej fortuny założył. Złoto się samo strzeże, miedź wstrzymać należy, Czerwony złoty siedzi, ale szeląg bieży. Trzeba go mieć na oku, a gdy zbieg uciecze, Zwracać nazad, bo drugich za sobą wywlecze. Tak mówił nasz pan Michał, co krocie rachował”. „Nic też nie jadł”. „Jadł dobrze, sobie nie żałował, Żył uczciwie, wygodnie, chociaż nie wspaniale; Lepsze miał wino w kubku niż drugi w krysztale, Tuczniejszy jego kapłon niż pańskie bażanty.
Krasicki, Oszczędność tłumaczenia ustne fragment 60

2008-11-26 09:55:00 



biura tłumaczeń warszawa ślub i wesele