Krasicki, Marnotrawstwo Fragment 20
Krasicki, Marnotrawstwo |
Liczne przodków portrety wyrzucono z sali, Natychmiast, że zbyt wielka, ścieśniają gmach stary: Cztery z niej gabinety i dwa buduary, Że w nich były Starego dzieje Testamentu, Nie cierpiano szpalerów jednego momentu, Wziął je sąsiad za wyżła, a za dwie papugi Zyskał zbroję złocistą w zamian sąsiad drugi. Od czasów nieboszczyka jeszcze jegomości Płaczą w kącie z szafarzem stary podstarości. Pan kontent. Skoro w rannej porze słońce błyśnie, Już się przez przedpokoje ledwo kto przeciśnie; Ten ustawia pagody chińskie na kominie, Ten perskie gerydony, ów japońskie skrzynie, Pełno muszlów zamorskich, afrykańskich ptaków, Wrzeszczą w klatkach papugi, krzyk szczygłów, świst szpaków, Bije zegar kuranty, a misterne flety Co kwadrans, co godzina dudlą menuety. Wchodzi pan, pasie oczy nowymi widoki, Zewsząd gładkie podchlebstwa i ukłon głęboki; Znają się na wielkości i pan na niej zna się, A chociaż do mówienia z gminem uniża się, Zna, czym jest. Wszyscy »wiwat« skoro tylko kichnie. Na kogo okiem tłumacz polski rzuci, każdy się uśmiechnie, Kontent z pańskich faworów. Wtem nowe kredense, Dwa mniemane Wandyki i cztery Rubense Niosą w pakach hajduki; wyjmują, gmin cały Złoto ważne uwielbia, czci oryginały. A pan wszystkich naucza, jak Rubens w marmurze Jeszcze lepiej rznął twarze, a w architekturze, Co to wszystkich patrzących dziwi i przenika, Nie było celniejszego mistrza nad Wandyka. »To to pan! — krzyczy zgraja — to wiadomość rzeczy!« Wtem, gdy wszyscy w aplauzach, a żaden nie przeczy Wpośród ciżby wielbiącej, rejestrzyk podaje Snycerz, malarz, tapicer, których cudze kraje Na to do nas zesłały, aby według stanu Dogadzali wytwornie wspaniałemu panu. Nie czytał pan regestrów. Kto regestra czyta? Podpisał; niech zna Niemiec, jak Polska obfita. Tak ów, co po jałmużnę niegdyś do Włoch spieszył, Złoto rzucał, nic nie wziął, a dumą rozśmieszył. Lecą dnie w towarzystwie dobranych współbraci, A że wojaż nowymi talenty zbogaci, Jedzie do cudzych krajów. Z projektu kontenci, Wysłani na kontrakty już plenipotenci, Ten przedaje wpół darmo, a wdzięczen ochocie, Dał ułomek kradzieży kupiec w dożywocie, Ten zastawia za bezcen, ów fałszuje akty: Tak to robią szczęśliwych zyskowne kontrakty! Wraca się przecież cząstka do tego, co zdarli, Wdzięczen, że go w potrzebie nieuchronnej wsparli; Wyjeżdża, niesie haracz niszczącej nas modzie, A weksel lichwopłatny mając na powodzie, Dziwi kraje sąsiedzkie nierozumnym zbytkiem I z tym swojej podróży powraca użytkiem, Że co panem wyjechał przystojnym i godnym, Wraca grzecznym filutem i żebrakiem modnym. Nie ganię ja podróże, ale niech nie niszczą. Co po guście, dłużnicy gdy płaczą i piszczą? Co po fantach, za które poszły wsie dziedziczne? Bogaciemy, ubodzy, kraje okoliczne; A zbytek, co się tylko czczym pozorem chlubił, Okrasił nas powierzchnie, a w istocie zgubił”. |
| 2008-11-26 09:54:24 |